#69 – Hubert Kaszuba

#69

Pół człowiek – pół baryton (kiedy przydzielono mnie do barytonów, myślałem, że to głos. Okazało się, że to styl życia) Wielbiciel memów i past (wyznaję filozofię xD). W dużym skrócie do chóru trafiłem, jak do każdego wspaniałego miejsca, z pubu. Niby nic dziwnego, gdyby nie to, że pub był w moim rodzinnym mieście – Szczecinku, oddalonym o jakieś 180 kilometrów i to właśnie w nim dowiedziałem się o istnieniu chóru na Politechnice Poznańskiej (pomimo trzech lat bezskutecznych prób sforsowania na niej granicy między trzecim a czwartym semestrem elektroniki i telekomunikacji). Z nowym rokiem akademickim podejmuję farmację. Większość kandydatów na chórzystów zaraz po przedstawianiu się została zapytana o to, czym się zajmują i jakie mają doświadczenie z muzyką. Ja zostałem poproszony o zapięcie rozporka. Znany z dostarczania suszonego mięsa, umiejętności imitowania odgłosów dzikiej świni i nieumiejętności mrugania lewym okiem. Z hobby to gotowanie i pochłanianie ton ciekawostek z każdej dziedziny. Od pierwszych chwil na próbach uświadomiłem sobie, że warto poświęcić każdą chwilę na spędzenie czasu z Volantesami, daje to pewność, że ta chwila nie będzie zmarnowana. 11/10 Polecam. Hubert.