My o…wyjeździe do Irlandii

To była bardzo deszczowa środa. W sumie trudno się dziwić skoro w kalendarzu połowa października. Normalna aura jak na tę porę roku.To dość nietypowy termin na wakacje, ale właśnie wtedy Volantesy zaplanowały swój wakacyjno-konkursowy wyjazd. Ten był wyjątkowy, bo po raz pierwszy w historii chóru, polecieliśmy samolotem. Ale nie da się ukryć, że do Irlandii Północnej szybciej i wygodniej się nie da.

Po żmudnym procesie odprawy całej naszej grupy, oczom naszym ukazał się imponujący (niektórym przynajmniej na pewno ;)) samolot Boeing 737-800 linii lotniczych Ryanair. Zgodnie z wytycznymi na biletach ulokowaliśmy się w samolocie i wyruszyliśmy w podróż życia 😀 Poznań pożegnał nas deszczem, Dublin przywitał słońcem (o dziwo :D)

 

Do Dublina dotarliśmy ok godz. 16.00 czasu miejscowego i po długim czasie poszukiwania i oczekiwania odnaleźliśmy nasz autokar (z kierownicą po prawej stronie :P), którym przez Irlandię i Irlandię Północną pojechaliśmy do Derry, naszego celu podróży. Dzięki temu mieliśmy okazję podziwiać krajobraz „Zielonej Wyspy” i tak, potwierdzamy – Irlandia jest prawdziwie zielona 😀 I piękna 🙂

W Derry przywitał nas przytulny hostel w środku parku, więc już byliśmy zachwyceni a jak się okazało później, to nie był koniec zachwytów 🙂

Emocji w nas było tyle, że nie prędko poszliśmy spać.

Dni w Derry minęły nam bardzo intensywnie. W ramach City of Derry International Choir Festival zaśpiewaliśmy w wielu miejscach: Post-Primary Competition w St. Columb’s Hall, Greenfield Residential Home, Strabane Day Centre, Supermarkecie ASDA, International Competition, St. Columb’s Park House oraz na gali finałowej festiwalu, na której wręczone zostały nagrody. Oczywiście nie zabrakło czasu na zwiedzanie miasta i okolicy, śpiewanie nie tylko konkursowe i gry – słowem czas spędzony wspólnie, jak na porządną rodzinę (chóralną) przystało. Mimo, że rodaków na wyspach mieszka sporo, to jednak dużym zaskoczeniem dla nas było usłyszeć „Dzień dobry” w małym, przydrożnym sklepiku gdzieś w Irlandii Północnej (bo nawet nazwy miejscowości nie pamiętam) Że o półkach z polskimi produktami nie wspomnę 🙂 A mają tych produktów tam całkiem sporo 😉 Za to z pewnością zaskoczyła nas….pogoda. Typowo NIE wyspiarska. Przez cztery dni deszcz padał jedynie w nocy, a przez większość czasu towarzyszyło nam słońce. Jedynie momentami silniejszy wiatr przypominał nam, że jesteśmy na wyspach.

Wzięcie udziału  w międzynarodowym konkursie na tak wysokim poziomie artystycznym i znalezienie się w gronie 6 wyjątkowych chórów biorących udział w przesłuchaniach i występujących na gali finałowej to dla nas powód do dumy. Nie znaleźliśmy się co prawda w wąskim gronie nagrodzonych zespołów lecz jesteśmy dumni z naszego występu konkursowego, który wspominać będziemy przez długie miesiące. 😀

A wspomnienia całego wyjazdu do dziś dzień żywe są w głowach i sercach każdego z Volantesów, który w Irlandii był. Bo to po prostu….magiczna, wyjątkowa, zielona wyspa 🙂